O mnie

Mam ponad 30 wiosen. Urodziłem się w małym miasteczku, bez wielkich perspektyw. Udało mi się jednak dostać na całkiem niezłe studia i wyjechać. Z dala od domu dość mocno się usamodzielniłem. Od innych ludzi niespecjalnie się różnię. Zostałem niestety (lub na szczęście) wyuczony do tego, by być dobrym pracownikiem i na każdym kroku się przekonuję, że brakuje mi wielu cech, by być przedsiębiorcą. Zawsze trafiałem między lepszych od siebie ludzi/uczniów/studentów/fachowców/specjalistów, od których mogłem/mogę sporo się nauczyć. M.in. przez to byłem zawsze średniakiem w swoim otoczeniu, ale dzięki temu otoczeniu się rozwijałem.

Nie jestem fanem Zen, a mimo to staram się wybierać drogę środka daleką od skrajnych poglądów. Nie znaczy to, że skrajnych myśli nie mam. Czasem takowe się pojawiają i wtedy zazwyczaj udzielam się na blogu, tudzież innych blogach, by pobudzić nieco dyskusję i dowiedzieć się co inne osoby myślą w danym temacie.

Moje pierwsze pieniądze zarobiłem jako nastolatek. To była ciężka, fizyczna praca za niecałe 3 zł za godzinę. Później było również fizyczne dorabianie na studiach i wyjazdy za granicę. Po studiach nastąpiło twarde zderzenie z rzeczywistością. Praca za kilkaset złotych, ale też zdobywanie doświadczenia. Gdy inni marudzili, że mało zarabiają i będą się przez to obijać (w końcu jaka płaca, taka praca), ja starałem się zrozumieć biznes, którego byłem trybikiem. Zawsze wyznawałem zasadę: "zrobić, a nie się narobić". Po kilku latach, kilku zmianach pracy, kilku zmianach miejsca zamieszkania, w końcu jestem zadowolony z mojej sytuacji zawodowej. Chciałem przy tym zaznaczyć, że nikt mi w tym wszystkim nie pomagał. Nie miałem żadnych znajomości. Pracę znajdowałem w różnych miastach i w różnych krajach zupełnie sam. Wiele razy było bardzo ciężko, ale nie dopuszczałem myśli, że coś kiedyś może mi w tej kwestii nie wyjść.

Moje poczynania na GPW czy forex'ie wypadają dla odmiany bardzo mizernie, więc się na mnie nie wzorujcie :-) Jednocześnie nie poddaję się i operując małymi kwotami uczę się gry na giełdach (bo nigdy tego specyficznego hazardu nie nazwę inwestycjami). Bawię się też w lichwiarza udzielając pożyczek społecznościowych, ale ryzykuję w ten sposób tylko to, co uzyskam z odsetek z lokat. Większość zgromadzonego kapitału leży na lokatach właśnie, a ja zastanawiam się w tym czasie jak zarobić więcej i przy tym nie stracić rzecz jasna.