wtorek, 7 grudnia 2010

Bilans nr 7 - 6 grudnia 2010

Gdy już na wszystkich innych blogach zamieszczone zostały podsumowania listopada i kurz komentarzy opadł, przyszedł czas i na mnie.

Standardowo portfel powiększył się o dołożone 1500 zł, a także o zysk z debiutu GPW, o czym pisałem tu: GPW. Do tego odsetki: zarówno z lokat jak i z emax'a, na którym trzymam resztę oszczędności i pieniędzy na życie. Tylko tyle... a może aż tyle. Te prawie dwa tysiące złotych pozwoliły mi na pokonanie progu, który wyznaczyłem sobie na 6 stycznia, co niewątpliwie cieszy.



Ostatni miesiąc nie obfitował w zbyt wiele wydarzeń, dlatego wpisów nie pojawiło się też wiele. Chociaż przyznam, że ogarnęło mnie również małe zniechęcenie do blogowania. Wprawdzie na razie nie zamierzam zawieszać tego bloga, ale jest duża szansa, że będzie on tylko moim dziennikiem postępów. Istotnym faktem, który wpłynął na moją mniejszą aktywność "inwestycyjną" (czyt. hazardową;) oraz blogową jest również fakt zwiększonej aktywności zawodowej. Koniec roku to jednocześnie czas podsumowań w firmach i czas podejmowania decyzji o podwyżkach, dlatego postanowiłem zintensyfikować swoje wysiłki na tym polu. Zapewne będzie miało to lepsze efekty niż szukanie kury znoszącej złote jaja w internecie :)

Dziś to na tyle. Mam ogromną nadzieję, że w grudniu zbiorę się, by napisać o swoich ostatnich finansowych przemyśleniach, a także o małych porażkach, które miały miejsce. O nich jednak pisze się ciężko.