piątek, 19 sierpnia 2011

Bilans nr 15 - 6 sierpnia 2011

Ależ się spóźniłem z wpisem podsumowującym lipiec! Nieładnie! No ale cóż zrobić. W domu była mała rewolucja czyli drugi etap remontu, a później tydzień urlopu. Gdy już wszystko się uspokoiło to dodałem jeszcze kilka dni opóźnienia od siebie. Dlaczego? Aby wpis ten ukazał się dokładnie po roku od zrobienia przeze mnie pierwszego bilansu. Wprawdzie blogowi rok stuknie dopiero za 10 dni (jak widać nawet pierwszy wpis miałem opóźniony;) ), ale pierwsze podsumowanie w Excelu zrobiłem 19 sierpnia 2010 roku.






Krótko na temat lipca. Oprócz odłożenia standardowej kwoty dodałem tylko odsetki od lokat. Żadnych ruchów na akcjach nie było, czyli nic nie sprzedałem. Wszystko leciało jak szalone w dół, ludzie panikowali, krew się lała, a ja spokojnie byczyłem się nad jeziorem. Jak się uspokoi lub poleci jeszcze w dół to może coś dokupię. Póki co muszę się jakoś zorganizować, bo na karcie kredytowej pojawiła się rekordowa kwota 7 tys. na minusie. Wprawdzie wszystkie wydatki są pod kontrolą, ale muszę spłaty wszystkich rachunków i karty jakoś ogarnąć i zsynchronizować  z wypłatą i innymi wpływami żeby niepotrzebnie nie likwidować jakichś lokat.

Teraz krótkie spojrzenie na bilans sprzed roku. Wyglądał zupełnie inaczej niż teraz, ale naistotniejsza jest suma portfela. 7721,66 zł przed rokiem. Teraz 28611,99 zł. Różnica 20890,32 zł. Wychodzi 1740,86 zł na miesiąc. Nie da się ukryć, że nie wykształciłem przez ten rok innych sposobów zarobku niż etat, ale całe szczęście, że nie uległem komentarzom zachęcającym do większego zaangażowania w akcje, bo byłbym teraz zdrowo w plecy.

Póki co będę kontynuował bezpieczne odkładanie kasy, bo z taką sumą na razie za wiele nie zwojuję. Zresztą przydałaby się też jakaś stabilizacja na rynku, bo rozkręcanie jakiegokolwiek biznesu w obecnej sytuacji wydaje się dość ryzykowne. Cały czas myślę o własnym biznesie i próbuję zarażać swoimi pomysłami znajomych, aby rozłożyć ryzyko i mieć jakieś wsparcie. Niestety te osoby, z którymi byłbym gotów wejść w spółkę popakowały całą kasę w domy, albo ich kobiety radzą sobie z dystrybucją całych dochodów, albo nie chcą poświęcić wolnego czasu kosztem rodziny, albo wszystkie te 3 czynniki się nakładają. Jedna osoba z kolei, której coś tam napomknąłem o jednym z moich pomysłów była bardzo chętna, ale w tym przypadku akurat ja obawiam się, że nie dogadamy się jeśli chodzi o koncepcje.

Ostatnio pisałem też o tym, że osiągnąłem cel roczny i trzeba pomyśleć nad nowym. Aby było okrągło postanowiłem właśnie, że celem na sierpień następnego roku będzie 50 tys.