środa, 30 października 2013

Podsumowanie po trzech latach :) Część 1

Przyszedł czas na małe odświeżenie bloga, aczkolwiek od razu mogę powiedzieć, że nie będzie on uaktualniany zbyt często. Najzwyczajniej w świecie nie ma go czym uaktualniać. Pewnie raz na pół roku zbiorę się, by napisać o większych zmianach, bo jak już nie raz pisałem - bogacenie się to nudny i powolny proces :-)

Aby na raz nie zarzucić dużą ilością tekstu tych, którzy jeszcze ten "periodyk" prenumerują, postanowiłem wrzucać to, co teraz na moim komputerze napiszę, w pewnych krótkich odstępach i tematycznych porcjach.

Na początek krótkie podsumowanie różnych tematów, które przez te ponad 3 lata tu poruszałem. Być może niektóre elementy się powtórzą, ale nie chce mi się przeglądać o czym już pisałem, a o czym nie.

Forex (-)


W sumie na przestrzeni kilku ostatnich lat uleciało kilka stówek. Powiększyłem grono tych, którzy stracili i odpuściłem sobie. Przyczyn jest kilka i niekoniecznie są one związane ze stroną finansową. Zauważyłem, że codzienne wygrane lub przegrane dość mocno wpływają na nastrój. Jednego dnia można wygrać i być w wyśmienitym humorze, a następnego dnia przegrać i zmarnować sobie całe popołudnie i wieczór martwieniem się, co zrobiłem nie tak. Poza tym... co powiedzieć rodzinie? Że mam kiepski humor, bo straciłem kasę? :-) Nawet jeśli to tylko 5 zł, to nie jest to dobry powód psucia sobie nastroju.

Myślałem, że jestem w stanie nauczyć się panować nad emocjami zarówno podczas gry na foreksie jak i po niej. Niestety nie. Wyczytałem też, że niektóre osoby, które odnoszą sukcesy na foreksie handlują krótko (max. kilka dni), a potem robią dłuższą przerwę, bo twierdzą, że jest to zbyt męczące, wręcz wyniszczające.

Po etapie rezygnacji z ręcznej gry na foreksie postanowiłem skupić się na automatach, bo w końcu to one teraz zawierają większość transakcji (co jest nieco smutne i moim zdaniem, na dłuższą metę, wyniszczające dla rynków, aczkolwiek nowych frajerów takich jak ja, czyli dostawców kapitału, wciąż przybywa, więc będzie to nadal funkcjonowało). Myślałem, kombinowałem, czytałem mądrości różnych foreksowych guru i napisałem program. Ciął ładnie straty i jeszcze ładniej wykorzystywał trendy. Testowałem mój skrypt na danych historycznych - było ok. Postawiłem starego laptopa w kącie odpalonego 24h i testowałem na żywo na koncie demo - wszystko pięknie.

Przyszedł czas na prawdziwą kasę. Pierwszy dzień - jestem do przodu. Drugi dzień - brak trendu, ale nadal na małym plusie. Dzień trzeci - trzęsienie ziemi w Japonii! Rynki zwariowały. Wyczyściło mi wtedy chyba z 30-40% mojego niewielkiego depozytu. Przez kolejne miesiące nie było stabilnie, więc odpuściłem sobie mój skrypt.

Zacząłem pracę nad kolejnym skryptem, ale tylko z ciekawości, bo wiedziałem, że go nigdy nie wykorzystam - ze strachu :-) Chciałem stworzyć skrypt hedgingowy, który będzie zarabiał niezależnie od ruchów na rynku. No i stworzyłem. Badałem ile trzeba mieć kasy, żeby móc taki skrypt zapuścić i wyszło mi, że dałoby się zrobić coś takiego z depozytem ok. 50 tys zł. Taki skrypt na danych historycznych zarabiał ok. 15-25% rocznie. Nie wiem czy z technicznego punktu widzenia forexowi providerzy pozwalaliby na tego typu hedgingowe transakcje. Obawiam się, że mogliby mieć coś przeciwko :-)

Po jakimś czasie postanowiłem usprawnić powyższy skrypt nie przejmując się wielkością depozytu. Po modyfikacjach wyszło mi, że mając ok. 2 miliony depozytu można wyciągnąć ok. 70% rocznie. I to mnie zniechęciło kompletnie do foreksu. Co to oznacza? Że tak naprawdę im więcej masz kasy, tym więcej "przeciwników" możesz wyciąć zwykłym hedgingiem. Mimo, że teoretycznie skrypty, które stworzyłem zarabiały, to nie odważyłbym się ich zastosować. Dlaczego? Bo może znaleźć się ktoś, kto będzie miał 20 milionów i popchnie rynek jeszcze dalej, a na niego znajdzie się ktoś, kto ma 200 milionów i pchnie rynek tam, gdzie go jeszcze nie było wycinając tego z dwudziestoma milionami. Może przesadzam. Sporo ludzi twierdzi, że przy tej masie zawieranych transakcji na całym świecie nie można manipulować tym rynkiem zbyt mocno, ale któż to tak naprawdę wie? Jeśli ktoś jest w stanie tym manipulować, to się przecież nie przyzna, bo na tym zarabia :-)

Jedno jest pewne. Forex nigdy nie będzie moim źródłem dochodu.